Zmodyfikowane na potrzeby mojego słodkiego języka i niechęci do kawy :P TO tiramisu można ‘podrywać’ do paszczki (wł. tirami su – ‘poderwij mnie’) bezpośrednio z blachy, dużą łychą, non stop, a nie tylko na drugie śniadanie jak to tradycyjnie robią we Włoszech XD (tak rzecze Wikipedia). Przepis dostałam od kucharki sis ^^ POLECAM!
SKŁADNIKI: 250gx2 serek mascarpone, 3jaja, cukier (moja alternatywa to cukier wanilinowy chyba, że ktoś ma dostęp do prawdziwego waniliowego), kawa :P, alkohol (rum, wódka, wermut itd.), gorzkie kakao (moja alternatywa to pyszna mleczna czekolada, której jeszcze nie wykryłam, ale to dłuższa i inna historia… dotychczas używałam zwykłej mlecznej Goplany), herbatniki (te takie co im się paluszki po bokach odgryza :D).
PRZEPIS:
MASA:
1. 3 żółtka ucieramy z 3 łyżkami cukru (dodałam zamiast 1 dużej łyżki cukru – 2 łyżeczki cukru wanilinowego)
2. masę mieszamy z serkami mascarpone
3. do otrzymanej masy dodajemy pianę utrzepaną z 3 białek, które zostały po żółtkach i wszystko pysznie mieszamy łyżką
WYWAR KAWOWY:
1. w szklance zalewamy wrzątkiem 4 łyżeczki kawy (biorę zbożową mleczną inkę – wspomniałam już o niechęci do kawy więc się nie dziwujcie ;) )
2. dodajemy 3 łyżki stołowe alkoholu
CIACHO CAŁOŚĆ:
1. herbatniki układamy na blasze i delikatnie skrapiamy wywarem z łyżeczki (wywar powinien być chłodny by nie spowodować rozpłynięcia masy, miałam kiedyś taką przygodę, ale i tak było pysznie)
2. rozkładamy pół masy na namoczone herbatniki
3. znów herbatniki i znów namaczamy je
4. rozkładamy resztę masy
5. posypujemy wszystko kakao (posypałam startą na małych oczkach Goplaną :D ) można dodać do masy kakao gorzkie (dodaję słodkie kakao)
UWAGA! CIASTO NAJLEPIEJ ROBIĆ DZIEŃ PRZED ZJEDZENIEM ŻEBY SIĘ PYSZNIE USTAŁO! Oczywiście w moim wypadku to się nie udaje – tiramisu jest za pyszne by czekać XD
Jeśli opis Was nie zachęcił, to zachęci Was zdjęcie – jak tylko upiekę to cyknę zdjęcie i wtedy zobaczycie!